czwartek, 13 kwietnia 2017

Dodatek

Hermiona siedziała w przy kuchennym stole czytając gazetę i pijąc kawę. Robiła tak niemal każdego dnia zaraz po powrocie z pracy. Omiatała wzrokiem najnowsze wiadomości z Ministerstwa Magii, swoją drogą – musiałaby się w końcu tam wybrać i załatwić resztę dokumentów. Na schodach w przedpokoju usłyszała tupot małych stópek, podniosła do góry głowę i uśmiechnęła się do znajomej twarzyczki.
- Mamo to dla ciebie – odezwał się ośmioletni chłopczyk. Podał jej kawałek kartki z kolorowym rysunkiem. - Zrobiłem to na lekcji, dzisiaj w szkole. Chciałem cię przeprosić.
- Przeprosić? - zdziwiła się kobieta. - Za co skarbie?
- Nie chcę, żebyś się gniewała – odparł i spuścił głowę.
- Ale o co chodzi kochanie? Nie jestem na ciebie zła.
- Czasami jak nie mogę spać, słyszę jak mówisz moje imię, a Zosia powiedziała, że to znaczy, że ktoś jest na kogoś zły.
- Jaka Zosia ci to powiedziała? - pokręciła głową.
- Ta z krótkimi włosami. Była u mnie na urodzinach.
- Eh – westchnęła. - Posłuchaj, ona nie ma racji. Nigdy nie byłam na ciebie zła! I nie będę. Jeśli ktoś coś mówi przez sen, to nic nie znaczy.
- A sny się spełniają? - zapytał zaciekawiony chłopiec.
- Chyba nie – uśmiechnęła się.
- A mi się śniła kolejka! A ja byłem kierowcą! - krzyknął uradowany.
- Tak? Może jeszcze kiedyś będziesz – odparła. Widziała radość w jego oczach i to ją uszczęśliwiło. Przez całe 8 lat nie żałowała tej adopcji. Zastanawiała się nad drugim dzieckiem, ale ostatecznie adoptowała tylko jednego chłopca, porzuconego zaraz po urodzeniu. Rósł jak na drożdżach. Opieka nad nim to była najlepsza decyzja jaką kiedykolwiek podjęła.
- Idę się bawić – powiedział. - Zadanie domowe zrobię wieczorem, dobrze? - popatrzył proszącymi oczami.
- No dobrze – zgodziła się. Kiedy już miał zniknąć w korytarzu, powiedziała – Freddie, kocham cię...
- Ja ciebie też mamo - odpowiedział po czym poszedł do pokoju. 
- Od zawsze... na zawsze...