wtorek, 14 października 2014

Rozdział 16 "Albo wolność, albo śmierć..."

"Czasem człowiek się budzi
i widzi, że to co robi jest złe, a 
Czasem nie...
Czasem zmienia się...
A czasem jest już po prostu za późno..."


Znowu to zrobili, znów mnie wezwali. Kolejny raz przedzierałem się przez mrok, zimną noc... Dotarłem do Kamiennego Mostu, ostatni raz spojrzałem na zamek. W jednym z pomieszczeń paliło się światło... Dumbledore. Nie spał. Miałem gdzieś czy mnie zobaczy, czy nie chociaż wiedziałem, że za wpadkę zapłacę życiem. Wtedy wyciągnąłem różdżkę i teleportowałem się. Znalazłem się w starym, zakurzonym korytarzu. Z daleka słychać było odgłosy. Czarny Pan nie był zadowolony, zresztą jak zwykle.


- Miałeś pilnować chłopaka! - w oddali, za drzwiami słyszał krzyki. - Nie mogę dopuścić, żeby coś mu się stało Lucjuszu...
- Panie, gwarantuję, że to się więcej nie powtórzy... - jego ojciec był wyraźnie wystraszony.
Drako zrobił krok naprzód.
- O nie... wiem, że się nie powtórzy.
- Panie, wybacz...
- Lucjuszu zawiodłeś mnie, wiesz co się dzieje gdy ktoś mnie zawodzi. - Tu nastąpiła chwila ciszy. Chłopak wystraszył się, pamiętał co robił Voldemort tym, którzy go zawiedli.
- Panie... - tym razem usłyszał swoją matkę.
- Milcz Narcyzo! Lucjuszu, czy zdajesz sobie sprawę z tego, że jeżeli coś by mu się stało, zniszczyłbyś nasz plan? Prawie to zrobiłeś i musisz ponieść za to karę.
- Oczywiście... - Draco pchnął drzwi i wszedł do pomieszczenia.
- Tato? Co tu się dzieje? - zapytał poważnie.
- Oh... Draco... - powiedział Voldemort uśmiechając się. - Jak miło Cię widzieć. - Podszedł do niego i objął go. - Bo widzisz twój tatuś dostał bardzo ważne zadanie, tak ważne, że gdyby coś poszło nie tak, wszyscy byśmy polegli i... widzisz zawiódł mnie. I to bardzo. Teraz musi ponieść za to karę... Jak myślisz? Co się za to należy?
- Ja... - Malfoy nie wiedział co powiedzieć, a ni co zrobić. Wiedział jednak, że Voldemort może w każdej chwili zrobić coś nieobliczalnego. - Po co mam odpowiadać? Po co się mnie pytasz? - powiedział z pretensjami, a on zrobił zdziwioną i niezadowoloną minę. - Przecież już wszystko wiesz i wszystko postanowiłeś. Moje zdanie się tu nie liczy. Chociaż mógłbyś mu darować. Cały czas jest wiernym twoim sługą, tak ja cała nasza rodzina, więc mógłbyś chociaż być nam za to wdzięczny! - syknął.
- Draco! - skarciła go matka. Szczerze, to miał to gdzieś, co mu zrobi Voldemort. Chociaż cieszyłby się, gdyby go zabił i tak nie miał po co żyć. Czarny Pan patrzył na niego tak, jakby ktoś go uderzył w twarz, ale zaraz się opanował i na jego twarzy znów widać było tylko spokój. Zacmokał.
- No, no no... Narcyzo, Draco jest dorosły i ma prawo do wyrażania swojego zdania. Najwidoczniej powiedział w końcu to, co chciał powiedzieć już dawno. Chłopcze, czy ty sugerujesz mi, że ja popełniam błędy? Że ty wiesz lepiej? - Nie odpowiedział.
- Panie on tylko tak... - próbowała go bronić matka.
- Zamknij się Narcyzo! Skoro wszystko wiesz to sam ukażesz swojego ojca.
- Ja... - chłopak nie miał pojęcia co ma robić.
- Wyciągnij różdżkę - rozkazał mu Voldemort.
- Ja nie mogę...
- No już! - nalegał. - Wyciągaj ją. - Malfoy spełnił rozkaz. Czarny Pan złapał go za rękę i ustawił tak, że teraz celował w swojego ojca. - Użyj zaklęcia "Cruciatus"! No dalej! - Malfoy nic nie robił, tylko patrzył, a w oczach miał łzy. - Nie mazgaj się! Twój ojciec musi ponieść karę. Jeżeli tego nie zrobisz...
- To co?! - krzyknął chłopak. Miał już dość. Nie przejmował się tym, że Voldemort może go zabić, miał to gdzieś. Chciał mu przyłożyć, chciał rzucić na niego zaklęcie. Dlaczego by nie? Przynajmniej się to skończy. On go zabije i będzie dobrze. Wycelował różdżką w Czarnego Pana, a on nie wiedział o co mu chodzi, ale zrobił bardzo groźną minę.
- Co ty robisz? - syknął.
- Cruciatus!!!

"Decyzje wpływają na nasze życie,
decyzje mogą sprawić, że 
będziemy szczęśliwi...
albo nieżywi..."

:D Więc tak... możliwe, że rozdziały będą dodawane trochę później, bo w ostatniej chwili zdecydowałam, że jednak napiszę książkę na konkurs i zostały mi tylko 2 tygodnie, a ja mam 17 str. więc muszę się sprężać, ale i tak na tym blogu nic by się takiego nie działo, znaczy nic takiego z dzieckiem Voldemorta, bo mogę wam zdradzić, że idę zgodnie z teraźniejszością, to znaczy: u nas jesień - u nich też, u nas zima - u nich też :D Planuję coś na zimę i planuję wielki zwrot akcji i coś bardzo, bardzo zaskakującego na początek wiosny :D Oczywiście to tylko taka moja sugestia, a jeśli wam się to nie podoba i chcecie szybciej, to od tego są komentarze, których chyba jest coraz mniej :( co mnie bardzo smuci, bo wtedy myślę, że blog się znudził... Komentujecie, komentujcie... :D Czekam...

3 komentarze:

  1. Księżniczka jesteś świetna! O mój boże to jest fantastyczne!

    OdpowiedzUsuń
  2. Trafiłam do ciebie przez besty.pl to co tam napisałaś było ciekawe i po prostu musiałam tu wejść! Masz talent!~Alcia

    OdpowiedzUsuń