piątek, 6 marca 2015

"Co ściany widziały, co drzewa słyszały" #1




Hogwart pogrążony był we śnie. Przynajmniej tak by się zdawało. Prawda była taka, że tej nocy nikt nie mógł zasnąć. Wszyscy stracili kogoś bliskiego i wszystkich ogarnęła rozpacz. 


Hermiona mimo tego, że naprawdę starała się zasnąć, ciągle miała przed oczyma bladą twarz Benny'ego, który teraz, przykryty białym prześcieradłem, leżał u stóp Bijącej Wierzby, wraz z innymi ofiarami. Najgorsze było to, w jaki sposób zginął, i że nie zostanie za to nawet godnie pochowany. 




Harry ciągle zastanawiał się co mają dalej zrobić. To wszystko wydawało się takie nierealne. W jednym dniu stracili tak dużo ludzi, kolegów, przyjaciół, a wszystko to przez Voldemorta i jego syna. Harry'ego trochę dziwił fakt, że jeszcze ani razu go nie widział. To tylko potęgowało jego strach, bo to oznacza, że Voldemort najlepsze zostawił na koniec. Chłopak nie miał pojęcia co zrobić i to go najbardziej dołowało - jego bezradność. Zdawał sobie sprawę z tego, że wszyscy na niego liczą, ale on nie miał pojęcia. Jak miał walczyć z wrogiem, z którym nigdy nie miał do czynienia?


Dumbledor'e zamknął się w swoim gabinecie z kilkoma nauczycielami i czarodziejami, aby zastanowić się nad dalszym planem. Mieli obowiązek dbania o swoich uczniów. Nie mieli ich nawet gdzie wysłać, ponieważ nikt nie wiedział, czy ich rodziny nadal żyją. Jedyne, czego wszyscy byli pewni to tego, że trzeba coś wymyślić jak najszybciej, ponieważ każda chwila dawała przewagę Voldemortowi i  w każdej chwili Ten Którego Imienia Nie Wolno Wypowiadać, mógł złożyć im niespodziewaną wizytę. 


Ten jednak miał teraz inne problemy na głowie. Nie przewidział tego, że jego syn może obrócić się przeciwko niemu. Wyglądało na to, że Voldemort nie miał już nic do powiedzenia. Saitan stwarzał mu poważne zagrożenie. 



Bardzo niebezpieczne czasy nastały dla wszystkich. Ci, którzy byli u góry, są teraz na dole. Ci, którzy byli na dole, mogą być u góry. Wszystko rozegra się już wkrótce. Tylko nikt nie wie jak. Nikt nie wie gdzie... i nikt nie wie, jaki będzie wynik. 


~ o ~


Hej ludziska! Raz po raz będę dodawać bardzo krótkie posty pt "Co ściany widziały, co drzewa słyszały" chodzi w nich o to, aby o czymś dopowiedzieć, co dzieje się teraz u niektórych bohaterów. Lecz nie martwcie się. Nie znaczy to, że takim krótkim czymś zastąpię cały rozdział, nie, nie... po prostu jeśli w piątek (bo zazwyczaj piszę w piątek) nie będę miała czasu, aby napisać cały rozdział - dodam to, za to w sobotę dodam cały rozdział. Myślę, że nawet takie coś jest lepsze od pustki :P A więc do zobaczenia jutro! <3

3 komentarze:

  1. Heeej! Cuś tu mało Fremione :/ No ale może to dobrze, w końcu ta cała wojna.... Saitan, Saitan... Harry mu coś za bardzo ufał, wtajemniczył w plan, wiec nie powinien sie dziwić, że jego plan nie wypalił, skoro wie o nim wróg..

    OdpowiedzUsuń
  2. Heej! Bardzo fajny pomysł z tym "Co ściany widziały, co drzewa słyszały". Naprawdę mi się podoba. Czekam na rozdział. Serdecznie pozdrawiam. Życzę dużo weny :*
    ~Madzik

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny pomysł. Z niecierpliwością czekam na dzisiejszy rozdział :)

    OdpowiedzUsuń