niedziela, 7 września 2014

Rozdział 8: "Jedna chwila może zmienić życie..."

"Ludzie Cię inspirują, 
albo wysysają.
Wybieraj mądrze..."


Pierwsza lekcja Hermiony to wróżbiarstwo. Była tak zaspana, że nie zwróciła uwagi na wróżbę, którą przepowiedziała jej Sybilla Tralawney, w której była mowa o tym, że dziewczynie grozi niebezpieczeństwo. Po skończonej lekcji gryfonka chciała odwiedzić łazienkę, lecz wychodząc zza zakrętu, wpadła na kogoś. Książki, które niosła leżały na podłodze. Dziewczyna podniosła wzrok. Miała nadzieje, że to pewien chłopak, o którym ostatnio często myślała. Niestety myliła się... I to bardzo.
- Uważaj jak chodzisz, Granger - powiedział ze złością ślizgon. Hermiona nie miała nastroju, żeby się z nim kłócić, więc bez słowa schyliła się i zaczęła zbierać podręczniki. Chłopak rozejrzał się niepewnie. Odsunął się, kucnął i złapał jedną książkę. Przyjrzał się okładce. - Miłość, która nie miała ujrzeć światła dziennego - przeczytał na głos. - Czytasz takie coś? - Granger spojrzała na niego zdziwiona. Obydwoje równocześnie wstali. Chłopak jeszcze nigdy nie odezwał się do niej tak łagodnie... normalnie. Gdy zdał sobie z tego sprawę, podał jej książkę i szybko odszedł...

~ o ~

Harry siedział z Ronem na jednym z okien. Rozmawiali o najbliższym meczu Quidditcha, gdy nagle przed nimi wyrosła Ginny.
- Harry! - krzyknęła. - Musisz to zobaczyć! - W ręku miała najnowsze wydanie Proroka codziennego. 
- Pokaż - chłopak złapał gazetę i spojrzał na nagłówek. - Śmierciożerca, Fenrir Greyback ucieka z Azkabanu! - przeczytał. Chłopak podniósł wzrok znad pergaminu. - To niemożliwe! 
- Czytaj to - Weasley'ówna wskazała palcem kawałek tekstu.
- Gdy strażnicy weszli do celi zobaczyli na ścianie wielkie, powtarzające się napisy...
- ZEMSTA - dokończyła dziewczyna. Milczeli, wszyscy trzej. 
- Może nie chodzi o ciebie... - odezwał się Ron.
- Ty naprawdę w to wierzysz? - zapytał go wybraniec. Przyjaciel spuścił wzrok. Ginny chcąc pocieszyć Harrego zbliżyła się do niego i złapała go za ramię.
- Nie martw się Harry... Będzie dobrze. - W tej właśnie chwili koło nich przechodziła Cho Chang i smutnym wzrokiem patrzyła na nich. Chłopak nie zwracając uwagi na Ginny, podbiegł do krukonki. 
- Hej Cho... Jak tam? - zagadał.
- Dobrze... - uśmiechnęła się niepewnie. - Widziałam ogłoszenie w proroku codziennym... Nie wiesz jak się wydostał?
- Nie mam pojęcia...
- Myślisz, że będzie chciał Cię dorwać?
- Nie... Ja to wiem...

~ o ~

Granger siedziała w bibliotece i szukała pewnej książki. Po chwili dostrzegła ją na górnej półce, do której niestety nie sięgała. Bezskutecznie wyciągała po nią łapki. W końcu zrezygnowana wyciągnęła różdżkę. Nagle nad jej głową pojawiła się ręka. Gryfonka odwróciła się i zaraz tego pożałowała. Stała twarzą w twarz ze swoim największym wrogiem - Malfoyem Draco. Chłopak uśmiechnął się i podał jej podręcznik.
- Poradziłabym sobie - oznajmiła nie całkiem szczęśliwa. Wzięła lekturę i odeszła.
- Nie ma za co - krzyknął za nią.
Hermiona była ciekawa czy ślizgona coś ruszyło, bo był... inny. Po prostu milszy. A może miał ku temu powody? Czyżby korki z jakiegoś przedmiotu? Nie... nigdy nie zwróciłby się do niej. A jeśli się zmienił? Nie... Człowiek nie zmienia się od tak. Postanowiła już o tym nie myśleć i skupić się na lekturze, jednak coś ją intrygowało. Przez cały dzień nie widziała Freda... chociaż go szukała. No właśnie! Szukała go, a to nienormalne. Nigdy nie interesowała się tak nim. W ogóle nikim innym się tak nie interesowała. Z zamyślenia wyrwał ją ciepły głos.
- Co robisz? - Granger podniosła wzrok i zobaczyła Draco, który stał przed stolikiem.
- Dobra, czego ty chcesz? - krzyknęła i zaraz tego pożałowała, bo przypomniała sobie gdzie jest. Wszystkie twarze skierowały się na nią. Nie wiedziała co zrobić, tym bardziej, że Draco dosiadł się do niej.
- Zajęte?  - zapytał.
- Nie... - spuściła głowę i udawała, że czyta. Wiedziała jednak, że chłopak parzy się na nią,
- O co ci chodzi? - nie wytrzymała. - Jeżeli przyszedłeś tu po to, żeby mnie obrażać, to wybacz, ale nie...
- Nie chcę... - przerwał jej - cię obrażać. - Patrzyli na siebie. Dziewczyna czekała aż kontynuuje, ale on najwyraźniej nie miał takiego zamiaru.
- Aha - powiedziała i ponownie próbowała skupić się na lekturze.
- Wiesz... Powinnaś już być w sali. Zaraz mamy zajęcia.
- No więc idź - powiedziała. Chłopak chwilkę na nią patrzył, po czym wstał i bez słowa wyszedł.

~ o ~

Uczniowie siedzieli w klasie  i rozmawiali ze sobą czekając na nauczyciela. Tylko Harry był jakiś taki dziwnie cichy, nieobecny. Błądził wzrokiem po podłodze i nie odzywał się do nikogo. Nagle drzwi się otworzyły i do sali wszedł Malfoy. Wszyscy na chwile ucichli. Chłopak zajął miejsce, wyjął książki i pióro. Spuścił wzrok. Nagle rozległ się krzyk. Ron wrzasnął jak oparzony. Z jego kieszeni zaczęły wychodzić pająki. Wstał i szybko zdejmował ubranie.
- Zdejmijcie je! - krzyczał - Weźcie je! - Cała klasa nie mogła wytrzymać ze śmiechu, a chłopak z przerażeniem wchodził w samej bieliźnie na krzesło. W tej chwili do sali wparował Severus Snape.
- Weasley! - wrzasnął. - Ty kretynie! Co ty robisz! - wszyscy ucichli, a Ron miał grobową minę. Błyskawicznie zszedł na dół i stanął na baczność. Nauczyciel podszedł do niego. - Czy ty jesteś na tyle...
- Aaaaa! - chłopak zobaczył jak jeden malutki pajączek wspina się po szacie profesora. Złapał szybko za podręcznik i... szybko tego pożałował. Z całej siły walnął nim w mężczyznę. Ten spojrzał na swoje ubranie, potem na podręcznik i na chłopka. Ron zbladł, jakby wiedział, że właśnie wydał na siebie wyrok, a Severus stawał się coraz bardziej czerwony ze złości. Złapał go za ucho i szarpnął w kierunku drzwi. 
- Minus 100 punktów dla Gryffindoru! - wrzasnął trzymając chłopaka, który z każdym kolejnym krokiem jęczał z bólu. - Gdy wrócę chcę widzieć wypracowanie na 5 stron na temat eliksirów do obony przed czarną magią. - Tu nauczyciel zatrzymał się i spojrzał na Rona. - I módl się, żeby ktoś to napisał za ciebie, bo inaczej...
- Ale to nie możliwe profesorze - oznajmił któryś z uczniów. - Jak mamy przez jedną lekcję napisać pięć stron?
- Przez jedną lekcję? - wysyczał przez zęby. - Ja wrócę tu za parę minut i lepiej żebyś miał to wypracowanie skończone! - krzyknął po czym razem z rudzielcem wyszedł.
- Uuuuu... - odezwał się Neville. - Ron już nie żyje....

~ o ~

Granger siedziała w bibliotece, ale nie czytała książek. Siedziała i myślała o wydarzeniach sprzed paru godzin. Podparła ręką głowę. Przydałby się jej ktoś, kto by ją pocieszył, przytulił, ale nie przyjaciółka... Ona potrzebowała.... Chłopaka. Tak, Hermiona Granger chciała mieć chłopaka. Ale nie było chyba nikogo, kto by się kwalifikował. Ktoś mądry, przystojny, miły, sympatyczny... no może paru było, ale potrzebowała jeszcze kogoś, kto by ją kochał. Czyli wszyscy odpadają. Siedziała tak rozmyślając i nawet nie zauważyła gdy ktoś stanął koło jej stolika. 
- Wszystko ok? - zapytał Harry.
- Co ty tu robisz? Jest lekcja.
- A ty? - nie odpowiedziała. -Już się skończyła. Chyba traciłaś poczucie czasu. Ile tu siedzisz? 
- Nie wiem. Severus się wściekł?
- No co ty. On w ogóle nie zauważył, że cię nie ma. Żałuj że Ciebie nie było. Ron...
- Harry - spojrzała na niego smutnym wzrokiem.
- Ej, co ci jest? - złapał ją za ramię.
- To nic... Idź już. Wiesz? Ja chyba nie pójdę na lekcje. Źle się czuję. Ale ty idź.
- Hermi, wiesz, że cię znam. I ty myślisz, że ja w to uwierzę? - spytał. 
- Lepiej już idź. Harry, naprawdę. Ja po prostu potrzebuję chwilki spokoju.
- Ale co się stało?
- Nic Harry. Tylko głowa mnie troszkę boli. OK? Nic więcej... - chłopak chwilkę na nią patrzył i wyszedł. Została sama. Nie mogła się skupić na czytaniu, dlatego zabrała wszystko i udała się do dormitorium. Przesiedziała tam cały dzień ucząc się. W końcu dziewczyny wróciły z zajęć.
- Hermi! Co ty tu robisz? - zapytała Ginny. - Gdzieś ty była? Harry mi mówił, że źle się czujesz.
- Wiesz...
- Dlaczego nie przyszłaś na lekce? - Luna podeszła do niej i usiadła na krawędzi jej łóżka. Zasypywały ją pytaniami, na które nawet nie zdążyła odpowiadać. Pół godziny później, wszystkie poszły do wielkiej sali na kolację. Hermiona miała dziwne przeczucie, że ktoś ją obserwuje. Nie myliła się... Spojrzała na stół ślizgonów i spostrzegła Draco Malfoya, wpatrującego się uważnie w nią. Niepewnie rozejrzała się wokół, żeby sprawdzić, czy to rzeczywiście ona jest obiektem jego zainteresowania. Gdy ponownie zerknęła na chłopaka, patrzył już w inną stronę...

~ o ~

Tej nocy nie mogła zasnąć. Męczyły ją jakieś dziwne sny. Obudziła się o 02:00. Za oknem denerwowały ją jakieś dźwięki. W końcu nie wytrzymała i podeszła sprawdzić co to. W oddali dostrzegła jakąś postać zmierzającą do słynnej wierzby. Miała czarny, długi płaszcz. Czyżby Snape? Nie... Po co Snape miałby tam iść. Chyba, że szedł do wrzeszczącej chaty... Chyba, że to nie był Snape... Postanowiła to sprawdzić. Fakt. Nie wolno jej było wychodzić w nocy i mogłaby chociaż kogoś obudzić, ale hej? Znała zaklęcia... no cóż, była najlepsza ze szkoły, a lepiej żeby nikt nie wiedział o tym jej nocnym wstawaniu. Po cichutku się ubrała, złapała różdżkę i powędrowała w stronę sekretnego wyjścia z pokoju wspólnego, na zewnątrz. Chłodne powietrze ją orzeźwiło. Nie przypuszczała, że będzie tak zimno. Nie poddała się jednak. Potruchtała w stronę, gdzie widziała tajemniczego mężczyznę (a przynajmniej wydawało jej się, że to mężczyzna). Tak jak myślała - wszedł do wrzeszczącej chaty. Wierzba była zaczarowana, więc bez problemu dostała się do środka. Usłyszała głosy. Nie były to przyjazne dźwięki.
- Jest tam! Chcę to zrobić. Teraz - syknął ktoś. Dziewczyna przeraziła się, bo poznała głos. 
- Nie! Fenrirze! Chcesz nas zdradzić!? Jeśli dorwiesz chłopaka, oni dorwą ciebie!
- Czarny pan czeka...
- Czarny pan chce go dorwać osobiście! Po coś tu przylazł! Ktoś może cię zobaczyć. 
- Severusie! On czeka... Czeka na ciebie - nastała chwila milczenia. Hermiona czekała i usłyszała kroki. Szybko schowała się pod schodami w nadziei, że nie zobaczą jej. Widziała Snape'a, jak wychodził z chaty, ale drugi z nich został na górze. Czekała parę minut, ale nic się nie wydarzyło. Miała wrażenie, że drugi z nich też zniknął. Odczekała jeszcze trochę, żeby się upewnić. Gdy była pewna, że na górze już nikogo nie ma, powoli wyszła z kryjówki i wchodziła po schodach. Wydawało jej się, że z każdym krokiem podłoga skrzypiała bardziej. W końcu weszła do pokoju. Z niewiadomego powodu przeszły jej ciarki po ciele. Było pusto i cicho... za cicho. Porozrzucane ubrania, stare meble. Nagle za jej plecami usłyszała trzask drzwi. Gdy się odwróciła, zobaczyła znajomą, obrzydliwą twarz.

Dziewczyna przestraszona odskoczyła do tyłu. I wypuściła różdżkę z ręki. Potwór uśmiechnął się złowieszczo.
- Hermiona Granger... No, no, no... Wiedziałem, że ktoś tu jest - zbliżał się. - Myśleliście, że to mnie spłoszy? - w ręku trzymał list gończy.


- Głupcy! Ale teraz koniec! Teraz nikt cię nie obroni... Nie ma tu żadnego rycerzyka, co? - jego paszcza znajdowała się teraz przy jej twarzy. Dziewczyna była odchylona w tył. Teraz dopiero zdawała sobie sprawę z tego, że to nie był taki dobry pomysł wychodzić samemu... I niestety on miał rację. Ni było tu nikogo. Mogła mieć tylko nadzieję, że Severus się wróci, ale i tak byłoby kiepsko, bo wyszłoby na to, że słyszała ich rozmowę... Tak czy inaczej było już po niej...

"Sekretem zdrowia, zarówno umysłu
jak i ciała, nie jest opłakiwanie
przeszłości, ani zamartwianie się
o przyszłość, lecz 
mądre życie w chwili
obecnej..."

Przepraszam, że tak długo musieliście czekać na ten rozdział, będę dodawać raczej w soboty... Może w piątki, lub w niedziele xd. Może być też tak, że będę dodawała i w środku tygodnia tzn. poniedziałki, wtorki, środy... itp. Ale w takim razie będą króciutkie. A wy nie lubicie króciutkich :P A wiecie jak to jest :P W tym roku mam o wiele więcej nauki... :( niestety, ale jakoś to będzie. Wenę mam gdy są komentarze :D Więc piszcie, piszcie a ja też będę :D Aha i bardzo przepraszam za literówki, bo jak czytałam na komórce ten rozdział to było dużo, ale w tedy nie mogłam poprawić, a teraz ich nie znajduje xd a nie chce mi się tego czytać :P ale myślę, że da się domyśleć co tam powinno być :D Tak to jest jak piszesz i równocześnie piszesz z kimś na fb :D



4 komentarze:

  1. Supcio *o* nie ma sprawy z błędami ja ich nie zauważam sama dużo popełniam i nie tylko w słowach ;c. Dodaj rozdziały kiedy chcesz są bardzo ciekawe. serdecznie pozdrawiam.
    ~Madzik

    OdpowiedzUsuń
  2. A więc tak. Wpadłam na twojego bloga przez przypadek z nadzieją, że jest przynajmniej skończony (nie to co większość blogów) a tu taka niespodzianka! On nadal trwa! I kolejne dwie niespodzianki: świetne rozdziały i nowy rozdział, który jest cudowny *o*
    Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału, nie ważne kiedy będzie, ważne żeby był :D
    Mrs. Weasley

    OdpowiedzUsuń
  3. Uuuuaaa :o wow, normalnie niesamowite!! :D Warto było czekać na ten rozdział ^^ Pisz, pisz, nie przestawaj :D Jestem okropnie ciekawa co z Malfoy'em xD serio podoba mu się Hermiona?!?!?! Aww... lecę czytać następny rozdział :3 -Flusa

    OdpowiedzUsuń