sobota, 27 września 2014

Rozdział 14: "Saitan"

Dziękuję wszystkim, którzy pomogli mi w sprawie Samorządu Szkolnego :D Było... ok. Przedstawiliśmy się pierwszoklasistą i myślę, że niektórzy na mnie zagłosują :) Wybory i wyniki we wtorek, trzymajcie kciuki :) A teraz zapraszam w dół...

"Ty jesteś ten, który
narodził, się, by zginąć..."

Hermiona trzymała Harry'ego za ramiona. W powietrzu czuć było niebezpieczeństwo, a w oczach uczniów było widać panikę. Nauczyciele nawet nie próbowali uch uspokajać, bo sami za bardzo byli przerażeni. W końcu na środku placu zjawił się dyrektor.
- Proszę wszystkich o uwagę! - krzyknął. - Dzisiaj lekcje zostają odwołane. Proszę udać się do dormitorium i nie wychodzić...
- Profesorze! - krzyknęła jakaś uczennica. - Czy... czy nam coś grozi?
Dumbledore spojrzał na nią. Przez chwilę się nie odzywał.
- Nic wam się nie stanie, dopóki jesteście pod moją opieką.

~ o ~

- Ahhh... Nareszcie... - Voldemort powoli zbliżał się do kamiennej rzeźby, która ręce miała ułożone w kołysce. W tych właśnie rękach... łapach leżało owinięte niemowlę. 


Czarny pan powili wziął je i rozejrzał się. Za nim stali jego słudzy. Odwrócił się gwałtownie w ich stronę.
- Kłaniać się! - wrzasnął. 


Wszyscy upadli na kolana, a on wybuchł śmiechem. Po chwili się uspokoił. Teraz trzymał dziecko w jedne ręce, a drugą zaciskał na swojej czarnej różdżce. Przejechał po nich wzrokiem i wycelował w jednego z poddanych.
- Avada Kedavra! 


Śmierciożerca padł martwy na ziemię.
- Glizdogonie... - powiedział, na co ten podszedł do trupa i przeciął mu gardło. Jego krew spływała do złotego kielicha. Gdy się napełnił, Glizdogon podał go swojemu panu. 
- Nadszedł czas... Bello! - kobieta powoli wstała i spojrzała na niego. - Mogłabyś? - Podał jej dziecko.
- Oczywiście panie... - ukłoniła się i wzięła je. Voldemort natomiast postawił naczynie na kamiennym stole, na którym stał niewielki kociołek i coś zawiniętego w chusty. Wziął złoty sztylet i przyłożył do dłoni. Zacisnął na nim pięść i zdecydowanym ruchem pociągnął. Otworzył zaciśniętą dłoń, z której strumieniem leciała krew. Ułożył rękę nad kielichem tak, aby spływała do niego krew. - Glizdogonie! Podejdź! - rozkazał. Służący posłusznie zbliżył się. - Podaj rękę. 
- Ale panie...
- Czyżbyś odmawiał? - spiorunował go wzrokiem. Służący spuścił głowę i podał mu dłoń. Złoty sztylet zabłysnął w powietrzu i jednym silnym ruchem odciął mu rękę, która trafiła do kociołka. Glizdogon zawył z bólu i skulił się. 
- Kości, które dadzą ci siłę... - powiedział biorąc coś zawiniętego w chusty. Odsłonił to i wrzucił do kotła. Były to jakieś bardzo stare kości. - I krew twego ojca, która uczyni cię potężnym. - Podniósł kielich i wylał jego zawartość do naczynia. - Oraz krew sługi, abyś był niepokonany... - Voldemort wziął od Bellatrix dziecko i powoli zanurzył je w przygotowanym wywarze. - Ha... Ty jesteś ten, który powstał by umrzeć. Tyś ten, który narodził się, by zgładzić. Ty jesteś, którego będą słuchać żyjący i nieżyjący. Ty jesteś nowym początkiem i końcem. Nadaję ci imię Saitan! Narodziłeś się po to, aby panować i niszczyć. - Wyjął niemowlę, które było mokre. Wydawało się teraz trochę większe. Położył je na kamiennym stole. Wyjął różdżkę i wycelował w niego. - Berlifus! - Czarny pan właśnie wypowiedział stworzone przez siebie zaklęcie na przyśpieszenie procesów życiowych. W tej chwili usłyszeli głośny grzmot błyskawicy. W powietrzu unosiły się kawałki czarnego materiału, które zaczęły wirował wokół niemowlaka. Łączyły się ze sobą i zwiększały. Wszystko to utworzyło czarną postać, która teraz stanęła na ziemi. Po chwili wszystko opadło tworząc czarną szatę na ramionach młodego chłopaka. Młodzieniec miał czarne włosy i blada cerę.... Podniósł głowę i spojrzał na Voldemorta. Powoli otworzył usta...
- Witaj ojcze...

"I Ciebie będą 
kojarzyć wszyscy.
I ciebie będą się bać...
I Ciebie będą czcić."

Sorki, że krótki, ale myślę, że niezwykły i dużo wnoszący i zmieniający postać rzeczy :D Ja piszę już kolejny rozdział i zapraszam do komentowania i głosowania :P ludźki moje kochane komentować mi tu proszę, bo to jest fajne czytać komentarze! uwielbiam to robić i się smucę, że pod każdym kolejnym rozdziałem jest coraz mniej, bo ja chciałabym, aby było jak najwięcej nas :D Nie ważne, czy anonim, czy nwm... Bolek i Lolek xd Ważne, że jesteście i że kochacie i że czytacie :* 


11 komentarzy:

  1. Rozdział oczywiście super. Co tu dużo mówić jest mega ... czekam już na kolejny mam nadzieje że dodasz jeszcze dziś albo jutro już nie mogę się doczekać. Trzymam kciuki za samorząd. życzę dużo weny. a i napisz koniecznie jak po wyborach, czy miałaś dużo głosów. :**
    ~Madzik

    OdpowiedzUsuń
  2. Wciągająca historia,piękny rozdział ,czekam na następny.Masz talent do pisania życzę ci dużo weny.

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny. Mam nadzieję, że już niedługo kolejny. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajny super swietny! Mam takie przeczucie ze ten jego dzieciak sie zakocha w hermionie i ja porwie a fred ja uratuje XD ja i te glupie pomysly...No niewazne czekam na nextaaa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo byłoby super xD - Flusa

      Usuń
    2. Thx XD zapomnialam sie podpisac :)
      ZoZoL <333 ;***

      Usuń
  5. Wooow :o Ale masz wyobraźnię! Suuper :] I talent!!! :D pozazdroscic tylko. Rozdział trzyma w napięciu, niesamowity :D Co z tego, że krótki. Lepszy krótki, ale zajebisty, niż długi i nudny :p - Flusa

    OdpowiedzUsuń
  6. Chce kolejny rozdział czekam a i jak po wyborach do samorządu ? ;* Dużi weny życze choć i tak ją masz pozdrawiam
    ~Madzik

    OdpowiedzUsuń
  7. Kochana Jak sie masz?? Jak tam poszly wybory do samorzadu?? Mam nadzieje ze ci dobrze poszlo!! Trzymam kciuki :) nie Ma cie z nami dlugo i martwie sie czy cos sie stalo ;( czekamn niecierpliwe na wyniki wyborow i nexta :)
    Pzdr ;*
    ZoZoL <33

    OdpowiedzUsuń
  8. A z kim on ma to dziecko?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czary Mary, Hokus Pokus :D To Harry Potter! :* Nie musiał... robić tego, co ludzie tylko, po prostu wrzucił do kotła co nie co :D i pufff! To Voldemort, a on nie raz już nas zaskakiwał ;)

      Usuń